opowieść 2: Pięć wrześniowych dni 1939 roku w Beskidzie Wyspowym

…o tym pamiętny dla Polski i Skomielnej Białej wrześniu 1939, rok w którym budowana przez dwadzieścia lata niepodległości stabilizacja legła w gruzach.

W połowie sierpnia 1939 roku rozpoczęto na terenie naszej wsi spóźnione jak się miało okazać prace przy budowie umocnień ziemnych, gdyż w tym czasie wojna już „wisiała w powietrzu”. Kierownik szkoły Tadeusz PRUS-WIŚNIOWSKI w niedzielę 27 sierpnia „…wygłosił odczyt o bombach, pierwszy z cyklu nakazanego przez starostwo…”[1]. Mieszkańcy wsi oddawali konie na „forszpany” dla wojska.

„Lato było piękne tego roku” jak pisze poeta. „…Po upalnym i bezdeszczowym lecie, gdy słońce wypijało wodę wszędzie pozostawiając twardą, suchą ziemię, piątek 1 września był wyjątkowo dość pochmurny, później na najbliższe trzy tygodnie powróciła słoneczna, nawet upalna pogoda…”[2].

W Skomielnej jeszcze w sierpniu ukończone zostały prace przy żniwach. Zboże z pól w snopkach zgromadzono w stodołach. Na „boiskach” rozpoczęło się młócenie przy pomocy cepów. Siana, którego drugi pokos był już skoszony złożono w „kopy”. Tego pierwszego wrześniowego dnia od rana po niebie sunęły kolejne fale ciężkich czarnych samolotów. Pracujący w obejściach gospodarze, kobiety dojące bydło z niepokojem spoglądali w niebo. Wszyscy wiedzieli już że zaczęła się wojna, gdyż od Orawy niosło huk armat, i suchy trzask karabinowej kanonady.

Pierwszy meldunek sytuacyjny z obszarów bronionych przez oddziały podległe armii „Kraków” do Naczelnego Dowództwa brzmiał „…Jabłonka na Orawie pali się od ognia artylerii. Na Babiej Górze zasłona dymowa…”[3]. Z Podhalańskiego teatru działań pułkownik GŁADYK z 1 Brygady Górskiej meldował „…Cała dolina Orawy pełna setek czołgów, samochodów pancernych i transportowych, sunących na Jabłonkę Spytkowice i na Czarny Dunajec. Nie zrozumcie mnie źle, 1 pułk KOP spełni rolę LEONIDASA, ale myślcie o swoim skrzydle i tyłach. …”[4]. Uderzenie niemieckich jednostek pancernych i lekkich z kierunku „niepodległej” Słowacji, której wojska wraz z Niemcami najechały Polskę nie było dla polskiego dowództw zaskoczeniem, gdyż o koncentracji tam znacznych sił niemieckich wiedziano już w trzeciej dekadzie sierpnia lecz uderzenie z tego kierunku „…mogło mieć daleko idące konsekwencje strategiczne. … Dlatego też gen. SZYLING już o godzinie 8 pierwszego dnia wojny, nawet bez porozumienia się z Warszawą, rzucił na Podhale ze swojego odwodu 10.Brygadę Kawalerii Zmotoryzowanej płk dypl. Stanisława MACZKA. … Podczas gdy brygada podążała do rejonu swej bojowej koncentracji … płk MACZEK wyprzedził ją, by jak najspieszniej stanąć w Skomielnej Białej. …”[5]

Wojenna ucieczka mieszkańców Skomielnej Białej rozpoczęła się już 1 września. Gospodarze zaprzęgali konie do wozów, na których położyli dobytek swój i swoich sąsiadów. Gnano bydło, owce, dorośli i dzieci podążali pieszo za wyładowanymi wozami. Ludzie spoglądali z trwogą w niebo. Kolumny wozów i gromady uchodźców zmierzały w kierunku lasów, które niosły ochronę przed działaniami wrogich samolotów. Uchodzili przed najazdem.  Nie wszyscy mieszkańcy opuścili swoje domy, część postanowiła przeczekać, chroniąc się w domach lub w piwnicach. Pojawiły się pierwsze wojenne wieści o toczącej się w okolicach Spytkowic, Wysokiej i Jordanowa bitwie.

W Skomielnej Białej mieścił się sztab 1.Pułku KOP dowodzonego przez podpułkownika Wojciecha WÓJCIKA. Dowódca 10.Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej poznał tego oficera wcześniej, gdy na rozkaz dowództwa armii „Kraków” cały dzień 30 sierpnia „…spędził na Podhalu, analizując z podpułkownikiem WÓJCIKIEM … militarne zalety przełęczy i dolin górskich między Nowym Targiem a Jordanowem…”[6].    Sztab dowodzonej przez podpułkownika WÓJCIKA jednostki „…pracował na plebanii u ks. SITARZA … wieżę kościelną obrano za punkt obserwacyjny…”[7].

Pułkownik MACZEK znał wartość 1.Pułku KOP, który składał się z dwóch batalionów KOP „…»Snów I« ppłk Jana KAZANOWSKIEGO, »Snów II« mjr Czesława JAMKI i  batalionu Obrony Narodowej »Zakopane« mjr Edwarda ROTHA…”[8]. Artylerię pułku stanowiła jedna bateria armat górskich 65 mm z pułku artylerii lekkiej.

Najsłabszym ogniwem tej jednostki był bataliony Obrony Narodowej typu IV „Zakopane”. Siła ogniowa batalio­nów Obrony Narodowej była bardzo mała. Wskutek braku karabinów maszynowych i działek przeciwpancernych były one bezbronne w walce z bronią pancerną i niezdolne do dłuższej walki. Bataliony Obrony Narodowej nie posiadały kompletnego umundurowania, a ich członkowie posiadali niejednokrotnie tylko biało-czerwone opaski. Środki lokomocji pochodziły tyl­ko z rekwizycji, co ograniczało ruchliwość tych jednostek i czyniło je niezdolnymi do większych działań ru­chomych.

Jeszcze będąc w drodze do Skomielnej Białej  pułkownik MACZEK za pośrednictwem gońca rozkazał „…by na czoło kolumny brygady wysunął jeden szwadron przeciwpancerny … z przeznaczeniem do Skomielnej Białej. Zdawałem sobie sprawę jak bezbronny jest baon KOP, a jeszcze więcej baon Obrony Narodowej bez dział przeciwpancernych, … wobec zagonu pancerno-motorowego. …”[9].

Po przybyciu do Skomielnej Białej pułkownik MACZEK zapoznał się z aktualną sytuacją na odcinku „Chabówka”. W tym właśnie czasie część sił niemieckich okrążyła Zubrzycę Dolną i wzgórzami w kierunku na Babią Górę dotarła do drogi prowa­dzącej do Zubrzycy Górnej. Miejscowość ta została opanowana po południu 1 września. Po złamaniu oporu „ko­pistów” w Podwilku czołowe oddziały niemieckiej 2.Dywizja Pancerna podeszły już o godzinie 9.00 pod Spytkowice i zaczęły rozwijać się do natarcia. O godzinie 11.00 czołgi niemieckie opanowa­ły Spytkowice, mimo ognia plutonu ckm i żołnierzy KOP. Miejscowość ta położona jest poniżej Wysokiej „…zasnuł (ją) już tuman dymu, a z pod niego oderwał się i wypełzł jeden punkcik i drugi … Wozy pancerne! Mozolnie pięły się po łagodnym stoku i w oczach olbrzymiały…”[10], pierwszy atak na Wysoką odparli żołnierze KOP i Obrony Narodowej .

DSC_0054 DSC_0056

Pomnik żołnierzy 10.Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej, 1.Pułku Korpusu Ochrony Pogranicza, batalionu Obrony Narodowej „Zakopane” na Wysokiej

Aby zapobiec ponownym próbą przesuwania się nieprzyjaciela w kierunku Jordanowa w rejon Wysokiej zostaje skierowany składający się z dziewięciu armat 37 mm szwadron przeciwpancerny pod dowództwem porucznika Wiesława KIERSZA „…gdyż zachodnie stoki góry, łagodnie spadające ku wsi, aż prosiły się o masowa natarcie czołgów. …”[11]. Szwadron ten dotarł w rejon Wysokiej w południe „…wtoczył się do wsi szwadron przeciwpancerny porucznika Wiesława KIERSZA: 9 znakomitych zmotoryzowanych działek. To 10.Brygada stopniowo osiągała wyznaczony trójkąt: Wysoka – Rabka – Lubień…”[12]. W tym czasie główne siły 10.Brygady Kawalerii Zmechanizowanej przemieszczają się dwoma drogami w nakazane miejsce koncentracji, które znajdowało się w rejonie Lubień, Pcim, Mszana Dolna „…w gotowości do działań w kierunku południowym …”[13].

Na korzyść obrońców działał fakt że wojska niemieckie po zajęciu Spytkowic i dotarciu w rejon Chabówki zatrzymały się dając tym samym czas obrońcom na przygotowanie się do „godnego” ich przyjęcia. W godzinach popołudniowych do działań na kierunku Wysokiej gotowe były kolejne pododdziały 10.Brygady, przybyła 2 bateria 16.Dywizjonu Artylerii Motorowej z armatami 75 mm.

Po południu także, czołowe oddziały niemieckich jednostek XXII Korpusu: 4.Dywizja Lekka i 3.Dywizja Górska opanowały Czarny Dunajec i Nowy Targ. Rejon Pieniążkowic  był nadal w rękach polskich, choć ruch pancerno – motorowych kolumn wroga zaobserwowano już na kierunku Nowy Targ – Chabówka.

W tej sytuacji w sztabie w Skomielnej Białej o godz. 18.00  odbyła się odprawa bojowa dowódców oddziałów 10.Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej i podległego mu 1.Pułku KOP. Jednostki te na dzień 2 września czekało ciężkie zadanie, bo „…o nieprzyjacielu wiadomo było, że mamy przed sobą 2 dywizję pancerną, to znaczy że nieprzyjaciel ma olbrzymią przewagę w czołgach (około dziesięciokrotną) i w artylerii (co najmniej czterokrotną ilościowo, nie mówiąc o jakościowej, to znaczy o obecności artylerii ciężkiej). …”[14].

Pułkownik MACZEK podjął decyzję stawienia Niemcom oporu w rejonie Jordanów – Rabka, „…Skupić siły w obronie wzgórza Wysoka i Góra Ludwiki. Przeprowadzić przed świtem wypad na Spytkowice w celu opóźnienia natarcia nieprzyjacielskiego. …”[15]. Pas obrony został podzielony na dwa odcinki.

Odcinek „Jordanów” obejmował   Górę Ludwiki i wzgórza pod miejscowością Wysoka. Dowódcą odcinka został podpułkownik Kazimierza DWORAK. Odcinek miał być broniony przez 24.Pułk Ułanów, kompanie szkolną KOP z 1.Pułku, szwadron artylerii przeciwpancernej.

Odcinek „Rabka”, którego dowódcą był podpułkownik Wojciech WÓJCIK miał być broniony przez 1.Pułk KOP, szwadron armat przeciwpancernych 37 mm, przybyły z rejony Suchej Beskidzkiej batalion Obrony Narodowej „Żywiec”. Wsparcia artyleryjskiego miała mu udzielać pułkowa artyleria 65 mm.

16.Dywizjon Artylerii Motorowej rozmieszczono na stanowiskach w Naprawie i miał za zadanie wspierać obronę Jordanowa. Artyleryjskiego wsparcia miał udzielać także obrońcom Wysokiej pociągiem pancernym nr 51 „Pierwszy Marszałek”. „…Saperzy otrzymali zadanie wykonania zniszczeń przed fron­tem oraz przygotowania zniszczeń wyprzedzających. …”[16].

W od­wodzie brygady były: 10.Pułk Strzelców Konnych (w Lubniu), dywizjon rozpoznawczy (w Krzeczowie) oraz  w obu tych miejscowościach dwie kompanie czołgów Vickers. „…Stanowisko dowodzenia umieszczono w Krzeczowie, punkt obserwacyjny – w Skomielnej Białej…”[17].

Już około godz. 19.00 na pozycję pod Wysoką przybyły dwa szwadrony 24.Pułk Ułanów. Wzięły one udział w odparciu wieczornego natarcia niemieckiej piechoty wspartej „pancerną pięścią” w skład której wchodziło około siedemdziesięciu czołgów. W walkach o powstrzymanie nieprzyjaciela odznaczył się szczególnie szwadron artylerii przeciwpancernej. Jednocześnie kontrata­ki ułanów i kopistów zmuszały nacierających Niemców do wycofania się w popłochu na swoje  stanowiska wyjściowe w rejonie Spytkowic.

Drugi dzień bitwy o Wysoką i Górę Ludwiki rozpoczął się przed godziną piątą rano od artyleryjskiej kanonady. „…Po kilku minutach oba wzgórza stały w gęstym dymie jak w chmurze, bite przygotowaniem artyleryjskim – tylko patrzeć jak wyjdzie natarcie. …”[18]. Niemieckiej kanonadzie odpowiadały polskie działa 75 i 100 mm z Naprawy. Po artyleryjskim przygotowaniu o godzinie 7.00 niemiecka  2.Dywizja Pancerna natarła na kierunku Wysoka i Góra Ludwiki – Jordanów masą 150 – 200 czoł­gów. Natarcie zostało odparte „…następowały meldunki … o zniszczonych czołgach niemieckich i o własnych stratach. Około południa położenie na Wysokiej wyglądało bardzo poważnie. Odetchnęliśmy po odebraniu tryumfalnego meldunku DWORAKA: nieprzyjaciel wycofuje się na Spytkowice. …”[19].

Nocny wypad na Spytkowice mający na celu opóźnienie niemieckiego ataku w kierunku Wysokiej nie przyniósł spodziewanych rezultatów. Powodem niepowodzenia był brak pełnej koordynacji działań, oraz zbyt późne przybycie w wyznaczony rejon batalionu z 12.Pułku Piechoty, który maszerował już z rejonu Suchej Beskidzkiej.

Pomimo odparcia niemieckiego ataku na Wysoką pułkownik MACZEK skierował pozostający dotąd w odwodzie Dywizjon Rozpoznawczy, do Skawy Dolnej by uniemożliwić Niemcom oskrzydlenie obrońców Wysokiej przez obejście ich pozycji przez tę miejscowość. „…Po krótkiej przerwie rozpoczął się drugi akt natarcia na Wysoką od nowego przygotowania artyleryjskiego, bardziej tym razem skutecznego, ponieważ Niemcy oczywiście wstrzelali się dokładniej, a przede wszystkim wypatrzyli zdekonspirowane w czasie walki porannej stanowiska naszych broni. Część ognia położyła się również na stanowiska 16 dywizjonu artylerii motorowej. …”[20]. Kolejne idące falami ataki niemieckich czołgów gasiły kolejne punkty oporu 24.Pułku , w ogniu czołgów i artylerii ginęły kolejne przeciwpancerne armaty ułanów. „… około godziny 16 DWORAK meldował, że czołgi wchodzą na Wysoką …”[21].

Ogień niemieckiej artylerii przeniósł się na Jordanów i Naprawę powodując liczne zniszczenia i pożary. Wycofujący się pod naporem nieprzyjaciela żołnierz podpułkownika DWORAKA zajęli stanowiska na wzgórzach górujących nad Jordanowem. Wycofanie z Wysokiej obserwatorów artyleryjskich 16 dywizjonu spowodowało przerwę w ostrzale prowadzonym przez polskie działa, które nie znając sytuacji przygotowały się do strzelania „na wprost” czyli do walki z nacierającymi bezpośrednio na ich stanowiska jednostkami pancernymi wroga.

Pułkownik MACZEK przekazał podległym sobie oddziałom „…rozkaz bezwzględnego utrzymania Jordanowa i Dolnej Skawy do nocy …”[22].

Na odcinku „Rabka” bronionym przez żołnierzy KOP natarcie piechoty niemieckiej wspartej czołgami utknęło natychmiast po jego rozpoczęciu „…i nie czyniło żadnych poważniejszych postępów …”[23].

Po zdobyciu Wysokiej oddziały niemieckie przy silnym wsparciu artyleryjskim próbowały z marszu zdobyć Jordanów, lecz próby te zostały odparte przez ułanów 24.Pułku. Nieprzyjaciel przegrupowywał siły do uderzenia w kierunku Skomielnej Białej. Wskutek poczynionych postępów w terenie posiadał wgląd w głąb polskiej obrony. Nadeszła noc 2 na 3 września „…linia pożarów wytyczała dokładnie linię terenową, znajdującą się w zasięgu ognia nieprzyjacielskiego. Pożary szerzyły panikę wśród ludności, która rzucała się do masowej, nie zorganizowanej ucieczki, co znów w krótkim czasie wytworzyło straszliwe zakorkowanie wszystkich arterii komunikacyjnych na naszych tyłach…”[24].

10.Brygada przegrupowywała oddziały aby  wyjść z pod ognia artylerii wroga. Dzień 3 września jednostka przywitała na nowych pozycjach. „…- kierunek Jordanów – Tokarnia – Krzeczów zamykał 24 pułk ułanów, wzmocniony plutonem czołgów TKS i dwoma plutonami armat przeciwpancernych; – kierunek środkowy – Naprawa Lubień – powierzony został 10 pułkowi strzelców konnych z plutonem czołgów TKS i dwoma plutonami armat przeciwpancernych; – korytarz wschodni (Rabka – Mszana Dolna) – otrzymał 1 pułk KOP, wzmocniony również przez dwa plutony armat 37 mm i wspierany przez własną baterię dział 65 mm. 16 dywizjon artylerii motorowej zajął stanowiska wąwozie środkowym, z zadaniem wspierania przede wszystkim strzelców konnych … przegrupowanie osłaniał dywizjon rozpoznawczy … kompania Vickersów pozostawała w odwodzie dowódcy brygady w Tenczynie. Saperzy otrzymali zadanie zaminowania najdogodniejszych podejść dla broni pancernej … na wszystkich trzech kierunkach. …”[25]

W nocy z 2 na 3 września rusz polska wyprawa bombowa „nad Tatry”. 24.Eskadra Rozpoznawcza pod dowództwem kapitana Julian WOJDY stacjonująca na podkrakowskim lotnisku w Klimontowie, wykonała uderzenie bombowe na kolumnę niemieckich jednostek pancernych i zmotoryzowanych w rejonie Podwilka, Orawki i Jabłonki. „ … Mało ich było tych Karasi , ale ich widok i głuche detonacje wyrzuconych za Skawą bomb bardzo nas podniosły na duchu – nie zapominają o nas, pomagają. …”[26].

W godzinach porannych sześć samolotów typu PZL 23 B „Karaś” pod dowództwem porucznika Aleksandra PASZKOWSKIEGO rozpoczęło atak „ …Pod nami przesuwają się szczyty górskie pokryte sinymi prawie, granatowymi lasami i doliny o nieco jaśniejszym odcieniu, pocięte wstążkami jasnych szos dróg i ścieżek. Na drogach widzimy już ciągnące oddziały pancerne i piechoty. Szukamy jednak większego zgrupowania. Mamy wysokość 600 metrów. Nagle czuję silne szarpnięcie za prawą rękę, oglądam się. Konrad pokazuje mi coś na ziemi. Przez zamglone powietrze ciężko widać. Wpatruję się lepiej i serce z radości (…) i emocji wali mi mocno. Pod nami szosa, a koło niej łąka czy coś innego, a na niej pełno wozów, czołgów i piechoty. Krótka decyzja, nalatywać z daleka nie ma co, bo mogą człowieka zrąbać. Zadzieram „Karasia”, kopię prawą nogą i przewrotem walę w środek kolumny. Celuję skrupulatnie, oddaję serię. W tym momencie Konrad posyła Niemcom powietrzną pocztą 6 setek. Usłyszałem głuchy huk pod maszyną i podmuch rozdartego powietrza rzucił maszyną. Trafiliśmy doskonale… łąka była pokryta białym tumanem dymu. A więc doskonale! Teraz wracać! Ale niełatwe to zadanie, dotąd milczące działa i karabiny przeciwlotnicze wroga rzygają pociskami na potęgę. Widzę wyraźnie pozycje karabinów i dział na szosach i wzgórzach. Nie przypuszczałem, że takie piekło może być na ziemi. Pociski karabinowe ciągnące za sobą długie smugi ognia lecą koło maszyn jak robaczki świętojańskie… lecą dziesiątkami… później setkami, z każdego wzgórza, z każdej szosy i drogi, przecinają się i krzyżują z maszyną, przy czym wydają cichy, złowrogi świst. Co kilka sekund przelatuje koło maszyny po 10 – 20 pocisków artylerii szybkostrzelnej, są to granaty, najgroźniejsza dla lotnika broń. …”[27].

DSC_0508 DSC_0497 DSC_0501 DSC_0503

Grób, oraz pomnik załogi samolotu PZL 23 B „KARAŚ” zestrzelonego nad Orawką

Trzeciego września niemieckie uderzenie artyleryjskie trafiło w próżnię, na wczoraj zajmowanych pozycjach nie było już żołnierzy 10.Brygady, nie było żołnierzy KOP.

Na odcinku bronionym przez 1.Pułk KOP nacierała niemiecka 4.Dywizja Lekka, na odcinek broniony przez 10.Pułk Strzelców Konnych i 16.Dywizjon Artylerii Motorowej w rejonie Naprawy niemiecka 2.Dywizja Pancerna. Odcinek ten jest broniony skutecznie, choć jest mocno naciskany przez nieprzyjaciela.

Na odcinek broniony przez 1.Pułk KOP Niemcy podciągają jednostki 1.Dywizji Górskiej, zajmują Chabówkę, jednostki KOP cofają się w kierunku Mszany Dolnej, gdzie „…Pułkownik WÓJCIK ma duże trudności z utrzymaniem północnego brzegu Mszanki…”[28]. Sytuacja staje się niebezpieczna „…wieczorem taran prawoskrzydłowej 4 dywizji lekkiej przebił się pod Mszaną przez skraj obrony KOP-u, stwarzając sobie możliwość wyjścia na tyły żywej polskiej przegrody. Śmiertelne niebezpieczeństwo zawisło więc nad całą armią.[29].

Walki jakie rozegrały się na terenie Wysokiej, Jordanowa, Skomielnej Białej i sąsiednich miejscowości w dniach 1 – 3 września odcisnęły swoje piętno na tych miejscowościach. „…Już od wieczora pierwszego dnia wojny niemieckie czołówki za zasadę przyjęły podpalanie wsi, co miało ukazywać maszerującym z tyłu oddziałom, gdzie jest front i wzniecać popłoch wśród Polaków, … Już 1 września wkraczające oddziały niemieckie dopuściły się pierwszych zbrodni wojennych na ludności cywilnej. … 2 września mordy te były kontynuowane jeszcze z większa energią, a do masowych egzekucji doszło między innymi w następujących miejscowościach: …Czarny Dunajec, Skomielna Biała, Sidzina,  … . W kilku wypadkach pretekstem do tych mordów był opór stawiany w pobliżu tych miejscowości przez oddziały polskie oraz straty zadane przez nich nacierającym Niemcom. …”[30].

DSC_0214

Ś.P. Sebastian KOŁPAK zastrzelony przez Niemców na roli Żeleźnikowej w dniu 3 września 1939 roku

W wyniku działań wojennych Niemcy spalili całą Wysoką, „…w Lubniu podpalono 200 domów, w Skomielnej Białej 86, w Rabce kilka …”[31]. W Skomielnej spłonął zabytkowy modrzewiowy kościół wybudowany w 1776 roku, „…kościół był spalony do szczętu, na plebanii poszły gospodarskie budynki. opowiadano, ze kościół nie chciał się chwycić od ręcznych granatów – dopiero polanie benzyną wywołało pożar… Na plebanii wszystkie drzwi pootwierane na oścież, nigdzie żywego ducha, – wszędzie szalony nieporządek. Widocznie robiono rewizje bo otwarte były wszystkie szafy, szuflady i skrzynie, a cała ich zawartość wysypana na podłogę.…”[32]. Oddziały niemieckie kwaterowały w budynku szkoły, wtedy to zaginęły wszystkie akta szkolne, oraz kronika szkoły.

DSC_0066

Kustosz dworu na Wysokiej Pan Antoni PILCH z Fundacja Lutnia Staropolska:

„W miejscu tego krzyża było prezbiterium drewnianej kaplicy spalonej przez Niemców we wrześniu 1939 roku.”

DSC_0079 DSC_0067 DSC_0061

Odbudowany po II wojnie światowej „Dwór Pański” na Wysokiej, którym opiekuje się jako kustosz Pan Antoni PILCH z Fundacji Lutnia Staropolska.

Nie obyło się bez strat wśród mieszkańców. Wśród rannych znalazł się administrator parafii ksiądz Michał SITARZ, który został ranny gdy „…spacerował po roli Biedroniowej przyglądając się samolotom, autom i czołgom, które przez pola wjechały na stoki Wielkiego Lubonia. … postrzelony w głowę przeleżał całą noc na polu. Rano zabrali go sanitariusze na auto i wywieźli do Ołomuńca …[33]. Zginęło (według posiadanych danych) jedenastu dorosłych mieszkańców Skomielnej Białej.

Część ludności spędziła te pełne grozy dni wrześniowe kryjąc się w lasach na stokach Lubonia Wielkiego, widząc na niebie sunące na północ niemieckie samoloty, słysząc odgłosy toczących się walk, a na koniec 3 września widząc podpalany kościół, kolejne domy i całe role.

Pozostali w swoich domach mieszkańcy wsi ukrywali się we własnym zakresie, niektórzy z nich nie opuścili swoich domów, lub wychodzili z nich gdy w Skomielnej Białej toczyły się jeszcze walki i przelewał się front. Mieszkańcy ci niejednokrotnie swoim postępowaniem ściągnęli na siebie uwagę i odwet najeźdźców „…Błędne wyobrażenie, że na terenach okupowanych niemieccy żołnierze wszędzie są narażeni na ataki wrogo do nich nastawionej ludności cywilnej, było fatalnym następstwem instrukcji wydawanych jeszcze przed agresją na Polskę. Obawy te w połączeniu z uprzedzeniami względem Słowian i Żydów kołatającymi się w głowach młodych żołnierzy frontowych, wywołały obserwowana w pierwszych dniach września 1939 roku wszystkich jednostek Wehrmachtu obsesję na punkcie polskich partyzantów. … Późnym latem 1939 roku ruch partyzancki, w który zaangażowana byłaby polska ludność cywilna jeszcze nie powstał. Na istniejące jedynie w fantazji niemieckich żołnierzy działania partyzantów odpowiedziano rozstrzeliwaniami tysięcy polskich … cywilów.”[34].

Część mieszkańców uciekało przed nacierającymi wojskami niemieckimi na wschód Rzeczpospolitej, niektórzy aż w okolice Lwowa, gdzie po 17 września znaleźli się pod sowiecka okupacją. Ci wrócili do swoich domów nie rzadko po siedmiu latach.

W związku z zagrożeniem na kierunku Mszany Dolnej, mogącym mieć wpływ na losy całej armii „Kraków” pułkownik MACZEK podejmuje decyzję „…zostawić na kierunku myślenickim 10 pułk strzelców konnych z baterią artylerii i szwadronem przeciwpancernym … resztę zaś brygady: 24 pułk ułanów – w tym dniu naciskany mało, więc względnie wypoczęty, kompanię czołgów Vickersów, kompanie tankietek, dywizjon rozpoznawczy, dywizjon przeciwpancerny bez baterii, dywizjon artylerii motorowej bez baterii, batalion saperów – przerzucić nocą łukiem przez Myślenice – Dobczyce na Mszanę i tam wraz z pułkiem KOP z baterią artylerii uderzyć na 4 dywizje lekką …”[35].

Przemarsz 10.Brygady zatłoczonymi przez uciekinierów drogami okazał się koszmarem. Żołnierze jednostki aby móc posuwać się w wyznaczonym kierunku musieli postępować w stosunku od uchodźców niejednokrotnie brutalnie spychając do rowów wozy z ich dobytkiem „…Ogromną pracę wykonali oficerowie sztabu i pluton regulacji ruchu, by brygada zaczęła płynąć. Za nią pozostało echo żołnierskich gróźb, płaczu kobiet i dzieci. I przekleństwa – dotkliwe, równie mocno zrozumiałe jak niesprawiedliwe. …”[36].

Atakowane z zachodu i południa oddziały armii „Kraków” znajdowały się w odwrocie na całym froncie a ich „… Sprawny odwrót polskich sił umożliwiły umiejętne działania zmotoryzowanej kawalerii pułkownika MACZKA w Beskidzie. Przez całą niedzielę 10.BKZmot. wraz z 1. pułkiem KOP broniła trzech przejść przez Beskid Wysoki. …”[37]

Rankiem czwartego września ułani 24.Pułku zajmowali wyznaczone pozycje i byli gotowi do akcji. Atak ułanów wspartych czołgami Vickers E i tankietkami TKS , oraz ogniem artylerii motorowej całkowicie zaskoczył przegrupowujących się przed natarciem najeźdźców. Niemcy „…stracili wzgórza pod Kasiną Wielką i pod Mszaną Dolną …”[38]. Walka o wyparcie nieprzyjaciela w kierunku Mszany Dolnej trwała około dwóch godzin „ …rozpoczęły się jednak zażarte kontrataki Wehrmachtu. Biali ułani (24. Pułk Ułanów) trzymał mocno pozycję. … w rezultacie po całodziennych walkach 4.Dywizja Lekka zepchnęła ułanów na pozycje zajmowane rankiem, tak że »zysk terenowy na najważniejszym dla nieprzyjaciela kierunku operacyjnym wyniósł w dniu 4 września okrągło zero kilometrów. …«”[39]

DSC_0158 DSC_0154 DSC_0144 DSC_0143

Czołg z Kasiny Wielkiej – dobroni.pl portal historii ożywionej –  zsira: „Miejscowy artysta Stanisław DOBROWOLSKI za własne pieniądze…..”. Zrobił jak potrafił widocznie uważał że tak jest najlepiej, a dużo takich ludzi jest co „ZA WŁASNE PIENIĄDZE?”. Wyrazy szacunku dla tego człowieka, bo gdyby nie on to pewnie nie było by tam żadnego pomniku i pewnie śladu po tym czołgu.[2012-02-03]

DSC_0139

Tablica z pomnika 24.Pułku Ułanów na polanie Mogiła w Mszanie Górnej.

Pułkownik MACZEK został poinformowany, że dowodzona przez niego 10.Brygada przechodzi pod rozkazy generała Mieczysława BORUTY – SPIECHOWICZA dowodzącego Grupą Operacyjną „Boruta” czyli całościom sił armii „Kraków” znajdujących się na południe od Wisły. Zadanie dla  dowodzonej przez pułkownika kawalerii pozostawało bez zmian „ … osłaniania południowego skrzydła grupy … Myślenice kazano trzymać do nocy z 5 na 6 września. Wówczas kontrolę nad miastem przejmował 12. Pułk Piechoty z zadaniem osłony wycofujących się jednostek 10.Brygady Kawalerii »w ogólnym kierunku na rzekę Dunajec.…«”[40].

DSC_0174

Czołg z Kasiny Wielkiej – dobroni.pl portal historii ożywionej – Jacek  z Bochni:

W formie pomnika, nieco podziurawiona ale wieżyczka jest nadal. W latach 80 nikt nawet nie myślał o rekonstrukcji „sanacyjnego” czołgu. Za to w latach początkowych XXI wieku wiele  pozostałości albo przeszmuglowano do Niemiec albo bezmyślnie sprzedano na złom „bo brakło do jabola”. [2012-07-17]

Poza przeciwnatarciem w Kasinie Wielkiej pozostawiony jako osłona Myślenic 10.Pułk Strzelców Konnych  otrzymał rozkaz zaatakowania od czoła w okolicach Pcimia Niemców z 2.Dywizji Pancernej. Wspierać atak Strzelców Konnych  miał dowodzony przez majora KUFERSKIEGO batalion piechoty „Wilejka” z 1.Brygady KOP. Żołnierze KOP otrzymali „…zadanie przejścia przez góry od  Trzemyśni na zachód i zaatakowania ze skrzydła Niemców … Atak strzelców odrzucił zaś Niemców aż za Pcim …”[41].

Niemcy nie pozostawali jednak bezczynni, na wschód od pozycji ułanów w Kasinie Wielkiej „…rozwijało się natarcie Wehrmachtu. Tam pod Skrzydlną, gdzie operował dywizjon rozpoznawczy skierowano silny klin pancerny, który mógł rozbić obrońców i wyjść na tyły pułku, brygady i całej Grupy Operacyjnej »Boruta«. MACZEK wysłał na odsiecz dwa szwadrony ułanów, działa przeciwpancerne i kompanię czołgów pod rozkazami mjr DESKURA. … Broniąc wzgórz i kontratakując czołgami, zatrzymano niemiecki atak, nie zlikwidowano jednak prób obejścia skrzydła …”[42].

W tym czasie na bezpieczne bo obsadzone przez 12.Pułk Piechoty Myślenice zaatakowane zostały „…od zachodu przez niemiecka dywizje piechoty … Myślenice zajęli Niemcy; 10.Pułk Strzelców Konnych został odcięty…”[43]. Aby ostrzec pułk o upadku miasta i pojawieniu się na jego tyłach oddziałów nieprzyjaciela przekazano jego dowódcy polecenie cofania się z okolic Pcimia lasami na południowy wschód od Myślenic, wzdłuż Raby w kierunku Dobczyc „ … Pułk zdołał się wycofać. Niestety nie w całości. …”[44].

Rozkaz postawiony przez generała Mieczysława BORUTĘ – SPIECHOWICZA 10.Brygadzie Kawalerii Zmotoryzowanej odwrotu w kierunku Wiśnicza i dalej za rzekę Dunajec kończy zmagania tej jednostki i podległych jej oddziałów KOP w Beskidzie Wyspowym.

Pułkownik MACZEK tak ocenia działania swojej jednostki „ … Daliśmy dla tego zadania wszystko z siebie, co dać było można … oddaliśmy tylko 20 -30 km terenu, redukując tempo zagonu niemieckiego do czerech najwyżej pięciu kilometrów dziennie. Nie wpuściliśmy zagonu na tyły i skrzydło armii poza linią Myślenice – Dobczyce, aż z rejonu tego odpłynęły osłaniane przez nas jednostki. … byliśmy wciąż jednostką zdolną do dalszego użycia … żołnierz od ułana i strzelca konnego, pancerniaków motorowych, artylerzystów i saperów i tych złączonych w walkach »Kopistów« bił się twardo i nieustępliwie, bił się z pełnym przeświadczeniem swej wyższości nad Niemcami …”[45].

10.Brygada Kawalerii Zmechanizowanej  walczyła dalej, jej szlak bojowy wiódł przez Wiśnicz, Radłów, Rzeszów, Łańcut, Przeworsk, Jaworów, Żółkiew, Lwów, Zboiska aż „ … w południe 17 września do cofającego się pod naporem słowacko-niemieckich wojsk  Grupy Operacyjnej generała DEMBIŃSKIEGO nadesłano rozkaz: »grupa generała DEMBIŃSKIEGO osłoni przemarsz 10.Brygada Kawalerii, która w nocy 17 na 18  września przejdzie do Halicza, skąd niezwłocznie pomaszeruje przez Wołochate – Tatarów na Węgry« …”[46]. Jednostka znajdująca się pod Lwowem miała unikać w czasie przemarszu w kierunku węgierskiej granicy starć z oddziałami armii sowieckiej, która w niedzielny poranek 17 września dołączyła do Niemców i Słowaków w agresji na Polskę.

10.Brygada Kawalerii Zmotoryzowanej dnia „ … 19 września po południu u kolumnie uporządkowanej jak do defilady, ze wszystkimi działami artylerii … i działkami przeciwpancernymi, których nie rozjechały niemieckie czołgi – stopniała ze stanu ponad 3000 do stanu poniżej 1500 ludzi – przekroczyła granicę polsko węgierską …”[47].

Tak zakończyła wrześniową epopeję pierwsza w pełni zmotoryzowanej jednostka w Wojsku Polskim. W kraju walki przeciw trzem najeźdźcom trwały do 6 października, kiedy to po bitwie pod Kockiem złożyło broń ostatnie wielkie polskie zgrupowanie – Grupa Operacyjna „Polesie” dowodzona przez generała Franciszka KLEEBERGA.

Żołnierze 10.Brygada Kawalerii Zmotoryzowanej różnymi drogami docierali do Francji, gdzie tworzyło się Wojsko Polskie. Odrodziła się tam także 10.Brygada Kawalerii Pancernej, która wzięła udział w obronie Francji, a po jej upadku w czerwcu 1940 roku część jej żołnierzy dotarła do Anglii.

W Szkocji na bazie żołnierzy 10.Brygada Kawalerii Pancernej, pod dowództwem generała Stanisława MACZKA utworzono w 1942 roku 1.Dywizje Pancerną. Jednostka ta wzięła udział w lądowaniu aliantów w Normandii w czerwcu 1944 roku. 1.Dywizja Pancerna. wsławiła się w bitwie pod Falaise. Jej szlak bojowy wiódł przez pola bitew Francji, Belgii, Holandii aż do Niemiec gdzie generał MACZEK w Wilhelmshaven przyjmuje kapitulacje bazie Kriegsmarine w dnia 5 maja 1945 roku.

Dalsze  losy generała Stanisława MACZKA to nie honory i zaszczyty należne zwycięzcom, lecz dola tułacza. Anglicy odebrali mu wojskową emeryturę,  a w  dniu  „…26 września 1946 roku rząd warszawski odebrał mu obywatelstwo polskie …… absolwent dwóch fakultetów Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, znający bardzo dobrze język niemiecki i francuski, pracował jako sprzedawca  w sklepie i barman…”[48].

Generał Stanisław MACZEK zmarł w Edynburgu w  dniu 11 grudnia 1994 roku. „…W Polsce przypomniano sobie o nim w dniu jego pogrzebu. Do Bredy, gdzie generał chciał być pochowany, przysłano orkiestrę Wojska Polskiego. Wtedy też brytyjski »INDEPENDENT« napisał: »Był uosobieniem doskonałego żołnierza, podkomendni nazywali go Bacą, bo tak bardzo się o nich troszczył«.…”[49].

Generał był honorowym obywatelem Holandii, gdzie pamięta się o nim do dzisiaj. „…Holendrzy postanowili uczynić gest w kierunku upamiętnienia polskich bohaterów narodowych – najnowsza wyhodowana przez nich odmiana tulipana zyska imię generała Stanisława MACZKA. Jest to dowód wdzięczności wobec generała, który dowodząc 1.Polską Dywizją Pancerną, przyczynił się do wyzwolenia południowych Niderlandów w czasie II wojny światowej. Holendrzy nie zapomnieli tych zasług polskiemu bohaterowi – jego dzieło wspominane jest przez nich podczas wielu uroczystości. … Teraz, blisko 20 lat po jego śmierci, nadeszła pora na kolejny gest – nadanie jego imienia nowej odmianie tulipana.…”[50].

Pułkownik Franciszek SKIBIŃSKI dał się skusić obietnicom komunistów z Warszawy i wrócił do Polski  …28 kwietnia 1951 roku został aresztowany i oskarżony o szpiegostwo i tworzenie w wojsku organizacji spiskowych. Po trwającym rok »procesie generałów« SKIBIŃSKI wylądował w więzieniu z wyrokiem kary śmierci, w styczniu 1954 zamienionym na dożywocie, zwolniono go w kwietniu 1956 roku.…”[51].

Podpułkownik Wojciech WÓJCIK wraz z 1.Pułkiem KOP po zakończeniu bojów w Beskidzie Wyspowym cofa się aż za rzekę San, gdzie dowodzona przez niego jednostka zostaje zreorganizowana z powodu poniesionych strat i połączona z innymi oddziałami 1.Brygady Górskiej. Nowo powstała jednostka pod dowództwem podpułkownika WÓJCIKA zostaje włączona w skład 21.Dywizji Piechoty dowodzonej przez generała Józefa KUSTRONIA, w składzie której walczyła do rozbicia tej jednostki 16 września.  Następnie Pułk dowodzony przez podpułkownika WÓJCIKA przebija się w kierunku Terespola i wraz z oddziałami Grupy Operacyjnej „Śląsk” walczy do20 września. „…21 września wieczorem oddziały znalazły się w lasach w pobliżu Hrebennego. Tutaj pułk został rozwiązany a każdy z żołnierzy i oficerów zmuszony został na własną rękę szukać dróg ucieczki. … ppłk WÓJCIK wpadł w ręce sowieckie i trafił do obozu w Starobielsku. …”[52]. W 1940 roku jako „zatwardziały, nie rokujący poprawy wróg władzy sowieckiej” zostaje zamordowany przez NKWD w Charkowie.[53]

Po bohaterach tamtych tragicznych wrześniowych dni zostały na Naszej ziemi groby, pomniki i coraz słabsza pamięć młodego pokolenia…

Tekst i fot.:  Andrzej Masłowski


[1]M. ZAWADZKA „Historia Skomielnej Białej – Okupacja 1939-1945” str. 3;

[2]L. MOCZULSKI „Wojna polska” str. 671;

[3]W. STEBLIK „Armia Kraków” str. 138;

[4]W. STEBLIK „Armia Kraków” str. 138;

[5]A. ZAWILSKI „Bitwy polskiego września” str. 316-318;

[6]K. ŚLEDZIŃSKI „Czarna kawaleria Bojowy szlak pancernych Maczka” str. 44;

[7]M. ZAWADZKA „Kronika Skomielnej Białej – Okupacja 1939-1945” str. 6;

[8]W. STEBLIK „Armia Kraków” str. 149;

[9]S. MACZEK „Od podwody do czołga” str. 46;

[10]R. ZIELIŃSKI  „Wrzesień pod Karpatami 1939” str. 31;

[11]S. MACZEK „Od podwody do czołga” str. 48;

[12]R. ZIELIŃSKI  „Wrzesień pod Karpatami” 1939 str. 33;

[13]K. ŚLEDZIŃSKI „Czarna kawaleria Bojowy szlak pancernych Maczka” str. 49;

[14]F. SKIBIŃSKI „Pierwsza pancerna” str. 24-25;

[15]F. SKIBIŃSKI „Pierwsza pancerna” str. 25;

[16]F. SKIBIŃSKI „Pierwsza pancerna” str. 25;

[17]F. SKIBIŃSKI „Pierwsza pancerna” str. 25;

[18]F. SKIBIŃSKI „Pierwsza pancerna” str. 27;

[19]F. SKIBIŃSKI „Pierwsza pancerna” str. 27;

[20]F. SKIBIŃSKI „Pierwsza pancerna” str. 28;

[21]F. SKIBIŃSKI „Pierwsza pancerna” str. 28;

[22]F. SKIBIŃSKI „Pierwsza pancerna” str. 28;

[23]F. SKIBIŃSKI „Pierwsza pancerna” str. 28;

[24]F. SKIBIŃSKI „Pierwsza pancerna” str. 33;

[25]F. SKIBIŃSKI „Pierwsza pancerna” str. 34-35;

[26]F. SKIBIŃSKI „Pierwsza pancerna” str. 35;

[27]cytat za artykułem „Wrześniowe niebo nad Podhalem” – Historia Rabki

[28]F. SKIBIŃSKI „Pierwsza pancerna” str. 45;

[29]R. ZIELIŃSKI  „Wrzesień pod Karpatami 1939” str. 64;

[30]L. MOCZULSKI „Wojna polska” str. 665-666;

[31]M. ZAWADZKA „Kronika Skomielnej Białej – Okupacja 1939-1945” str. 9;

[32]M. ZAWADZKA „Kronika Skomielnej Białej – Okupacja 1939-1945” str. 13;

[33]M. ZAWADZKA „Kronika Skomielnej Białej – Okupacja 1939-1945” str. 13;

[34]J. BOHLER „Najazd 1939 Niemcy przeciw Polsce” na str. 176;

[35]S. MACZEK „Od podwody do czołga” str. 54;

[36]K. ŚLEDZIŃSKI „Czarna kawaleria Bojowy szlak pancernych Maczka” str. 71;

[37]L. MOCZULSKI „Wojna polska” str. 684;

[38]K. ŚLEDZIŃSKI „Czarna kawaleria Bojowy szlak pancernych Maczka” str. 72;

[39]K. ŚLEDZIŃSKI „Czarna kawaleria Bojowy szlak pancernych Maczka” str. 72;

[40]K. ŚLEDZIŃSKI „Czarna kawaleria Bojowy szlak pancernych Maczka” str. 72;

[41]K. ŚLEDZIŃSKI „Czarna kawaleria Bojowy szlak pancernych Maczka” str. 73;

[42]K. ŚLEDZIŃSKI „Czarna kawaleria Bojowy szlak pancernych Maczka” str. 74;

[43]K. ŚLEDZIŃSKI „Czarna kawaleria Bojowy szlak pancernych Maczka” str. 75;

[44]K. ŚLEDZIŃSKI „Czarna kawaleria Bojowy szlak pancernych Maczka” str. 75;

[45]S. MACZEK „Od podwody do czołga” str. 61;

[46]K. ŚLEDZIŃSKI „Czarna kawaleria Bojowy szlak pancernych Maczka” str.134;

[47]tamże str.137;

[48]K. ŚLEDZIŃSKI „Czarna kawaleria Bojowy szlak pancernych Maczka” str. 440;

[49]M. MŁOCKA „Żołnierz doskonały” Rzeczpospolita z dnia 11.12.2009r.;

[50]„Tulipan generała MACZKA” Uważam rze z dnia 21.04.2013r.;

[51]K. ŚLEDZIŃSKI „Czarna kawaleria Bojowy szlak pancernych Maczka” str. 440;

[52]R. KOWALSKI „Kampania wrześniowa na ziemi jordanowskiej” tom II str. 180;

[53]Charków  Księga cmentarna str. 612, ROPWiM Warszawa 2003

7 thoughts on “opowieść 2: Pięć wrześniowych dni 1939 roku w Beskidzie Wyspowym

  1. Witam autora artykułu. Jest ciekawy i na czasie, ale nie należy zapominać o o trzech żołnierzach polskich, którzy zginęli 3 września 1939 roku w Skomielnej Białej i na jej ziemi spoczęli, do czasu powojennej ekshumacji. Polegli zostali pogrzebani w trzech, rozrzuconych na terenie wsi mogiłach z tabliczką N.N. Jedną z takich mogił przedstawia zdjęcie, które zamieściłem na Nk. Później okazało się, że personalia poległych żołnierzy zostały jednak zanotowane w księdze zgonów naszej parafii. Byli to:

    1. uł. MIECZYSŁAW BORKOWICZ (lub Berkowicz, wzgl. Berkowski) // dywizjon rozpoznawczy 10. BK // + 3.9.1939
    2. kpr. JÓZEF MAŃKA // 10 psk (2. szwadron) // + 3.9.1939
    3. kpr. LEON UBERMAN // 10 psk (dowódca patrolu reparacyjnego) // + 3.9.1939

    Kilka lat po wojnie szczątki poległych żołnierzy zostały przeniesione na cmentarz wojenny w Wysokiej.
    Jeszcze jedna ciekawostka, podczas wyzwolenia naszej wsi przez Armię Radziecką zginął jeden żołnierz, który w dniu 1.02 1945 r. postrzelił się przypadkowo i tu został pochowany. Nazywał się Władymir Jakowlewicz Ławrynienko, szeregowy, strzelec kompanii dowodzenia 6. górskiej brygady inżynieryjno-saperskiej (1. Armia Gwardii). Rocznik 1924, pochodził ze wsi Pieskowka w obwodzie kijowskim. Trzy lata po wojnie ekshumowano żołnierzy radzieckich, o „naszym” brak danych.
    Informacje te uzyskałem od p. Piotra Sadowskiego z Pcimia, doktora geografii, a z zamiłowania historyka.
    Pozdrawiam

    • Panie Tadeuszu dziękuje za przeczytanie tekstu i uwagi. Pragnę jednocześnie wyjaśnić ze opowieść 2 opublikowana została na naszej stronie 3 maja br. Kontynuacją tematu w niej rozpoczętego czyli wrześniowych walk z 1939 roku stoczonych przez 10.BK.Zmot. i 1Pułk KOP jest tekst z 3 września br. opowiadający tylko o dniu trzecim września 1939 roku i w tym teksie wymieniłem wszystkich poległych na terenie Naszej miejscowości polskich żołnierzy, których nazwiska udało mi się odnaleźć i źródłach gdzie te dane uzyskałem.
      Co do Pana opowieści o „wyzwolicielu”, który się zastrzelił w piekarni Pana KOWALCZYKA, to także o nim słyszałem. Ale czy oni Nas w styczniu 1945 roku naprawdę wyzwolili? To pozostawiam bez komentarza. „Wyzwoliciel” był żołnierzem, żołnierzami byli także, dwaj Niemcy – pochodzili z okolic Żywca, których „wyzwoliciele” w styczniu 1945 roku zastrzelili: jednego w domu Państwa UCHACZÓW na roli Leśniakowej, po śmierci „wyzwoliciele” odrąbali mu nogi na wysokości kolan, aby „pozyskać” jego buty. Drugiego zastrzelili przy drodze (teraz nr 28) na roli Gackowej w rejonie domu pana Marcina GACKA. Ich grób jeszcze w latach 90 był na naszym cmentarzu, lecz dziś nie ma po nim śladu.

      pozdrawiam Andrzej M.

  2. Nie znalazłem tekstu z 3 września br. Może przeoczyłem.
    Co do „wyzwolicieli” to różnimy się bardzo. Niemcy! Nie naziści czy hitlerowcy jak próbują się wybielić, ale Niemcy zaatakowali nasz kraj, by unicestwić nasz naród. Żołnierze Armii Radzieckiej maszerując na Berlin, przelewali swoją krew, oddawali swoje życie, przy okazji wyzwalali różne narody, w tym Polskę. Cmentarzyk w Rabce, to przysłowiowa kropelka w morzu. Wiem, że wiele złego przy tym zrobili, zwłaszcza na Śląsku gdzie mieszkam. Ale to co nastąpiło po wojnie to wina tych sołdatów?
    Jeśli Niemcy, jako kombatanci I wojny światowej, w wyniku braku miejsc w rabczańskich sanatoriach odpoczywali na letnisku, a raczej zimowisku przy dolnym gościńcu i zostali zabici przez niedobrych sołdatów (mieszanki narodów euroazji) to taki fakt potępiam. A jeśli to byli żołnierze regularnej armii niemieckiej wycofującej się „na z góry upatrzone pozycje”, której mottem było nie branie jeńców i zaskoczeni przez żołnierzy wrogiej armii z takim samym przesłaniem? Podkutych butów żal? Pewnie nie udało im się zdobyć podwody w Skomielnej, bo furmani z końmi ukryli się w lasach. Wiem coś o tym, bo z tego powodu tragedia dotknęła moją rodzinę. W tym przypadku byli to prawdopodobnie własowcy.
    Pozdrawiam

    • Panie Tadeuszu polemika z Panem zapowiada się wspaniale! Wspomniani przeze mnie żołnierze niemieccy byli w świetle wspomnień, które na ich temat słyszałem mówiącymi po polsku młodymi ludźmi pochodzącymi z okolic Żywca, którzy najpierw przez jakiś czas wraz z jednostka w której służyli odbywali ćwiczenia taktyczne na terenie Naszej miejscowości, potem gdy już zbliżał się front nie odeszli z reszta Wehrmachtu „na z góry upatrzone pozycje w celu wyrównania linii frontu” lecz zdezerterowali i szukali okazji i cywilnych ubrań – bo o takie prosili by dostać się jak przypuszczam w swoje strony. Wie Pan że Śląsk został „wyzwolony” wcześniej niż Kraków, wcześniej niż Skomielna Biała. Radio pewnie u Niemców jakieś było, wiec o postępach „wyzwolicieli” pewnie wiedzieli. Za dezercje, od „swoich” kula w łeb, poddać się Sowietom, którzy nie przestrzegają żadnych konwencji kula, lub Sybir i powolna śmierć – oto ich alternatywa. Co wybiera młody człowiek?! Zwłaszcza gdy do domu jakieś 70 kilometrów drogą (odległość ze Skomielnej do Żywca to około 65 kilometrów).
      Niemców co napadli na Polskę nie gloryfikuję i nie nazywam pokrętnie jak to się czyni obecnie nazistami i hitlerowcami, w żadnym swoim tekście nie użyłem słowa hitlerowiec i nazista. Niemiec to obywatel tzw „Tysiącletniej Rzeszy”. Sowietów co przynieśli Polsce 45 komunistycznego totalitaryzmu nie nazwę wyzwolicielami, bo obraził bym WSZYSTKIE ofiary tego systemu począwszy od jego powstania w 1917 w Rosji do chwili obecnej gdziekolwiek trwa. Rzeczypospolitej to Sowieci w 1944-45 roku nie wyzwolili, tak jak nie wyzwolili wcześniej po 17 września 1939 roku jej wschodnich terenów, a potem nie nieśli wolności Finlandii, krajom nadbałtyckim i części Rumunii. Jeśli Pan uważa że bolszewicy Polskę „wyzwalali” to niech pan to powie tym 1.500 000 obywateli II RP, których deportowali do różnych miejscowości na „K” takich jak Kołyma, Kazachstan (ale też na inne litery alfabetu np. „W” jak Workuta) lub zamordowali w symbolicznym dla Polaków KATYNIU). Jedynie jak to napisał Józef SZCZEPAŃSKI „ZIUTEK” zamienili „czarną śmierć na czerwona zarazę”, która jeszcze długo będzie toczyć umysły i serca narodów Europy.

      Pozdrawiam Andrzej M.

  3. Tak, ale wcześniej była mowa o żołnierzach niemieckich, o armii sowieckiej wyzwalającej nasz kraj, w szeregach której walczyło 150 tys. Polaków (podobno jest to zaniżona liczba). Czy ci ludzie szli dobrowolnie, opuszczając swój kraj, rodzinę by znaleźć śmierć i spocząć na obcej ziemi? Czy to prosty żołnierz nawoływał do zbrodni, do jakich dochodziło na wyzwolonych przez nich terenach?
    Teraz można gdybać, a jakby Anders nie był tak zacietrzewiony w stosunku do Sowietów i nie właził w d. Anglikom? Prawdopodobnie pół milionowa armia Ludowego Wojska Polskiego przy boku Armii Czerwonej wyzwalała by nasz kraj. Czy w takim przypadku NKWD odważyłoby się na takie zbrodnie, jakich dokonało? Nawet dowództwo A.Cz odcinało się od tej zbrodniczej organizacji, bo i jej najwyżsi rangą oficerowie ginęli (zwłaszcza przed wojną) z rąk NKWD. Oczywiście należy pamiętać na czyje rozkazy.
    A to co się wydarzyło w „45 latach komunistycznego totalitaryzmu” byłoby możliwe bez cichego przyzwolenia Zachodu i Ameryki?
    Jeśli chodzi o termin wyzwolenia Śląska, to różnie z tym bywało. Rybnik na przykład wyzwolono dopiero 11 marca 1945 roku, co potwierdza poniższy link.
    http://andromeda.salon24.pl/361005,bitwa-o-rybnik-oczami-niemcow

    Trochę żałuję, że dałem się wciągnąć w polemikę na temat może i ciekawy, ale ocierający się o politykę, którą o „suchym pysku” nic, a nic nie pojmuję.
    Pozdrawiam

    • Panie Tadeuszu! Tak jak Pan napisał do RKKA wcielonych zostało od jesieni 1939 roku od 140 do 210 tysięcy obywateli Kresów II RP, był to jeden ze sposobów, który zastosowali „wyzwoliciele” aby zneutralizować te tereny. Czytając wspomnienia tych ludzi (np.: książka Bolesława DAŃKO „Berlingowcy – oni nie zdążyli do Andersa”) dowiadujemy się jak wyglądała ich służba, i jakim „zaufaniem” darzyły ich władze sowieckie. W większości przypadków służyli w „strojbatach” czyli wojskach budowlanych. Pewnie nie wszyscy jak zaraz od Pana usłyszę, to tylko przykład.
      Nie mogę się zgodzić z pańskim twierdzeniem, że dowództwo RKKA odcinało się od działań NKWD. To jest jakiś wybieg, przypominający mi znana z innej strony śpiewkę o szlachetnym Wehrmachcie i zbrodniczym SS. Podam panu przykład: w swojej książce „Czerwony Blitzkrieg” Vladimir BESHANOV – jest to Rosjanin – opisuje działania 2.Korpysu Kawalerii RKKA (nie NKWD) i po krótce przedstawiało się to tak: „…nie mogąc się pochwalić widocznymi sukcesami militarnymi, armia komkora GOLIKOWA wyróżniła się na innym froncie – egzekucji. Pieśń zaintonował tu sam Filip Iwanowicz (GOLIKOW). I tak 23 września w Złoczowi, wspomniawszy, swoja młodość w szeregach ekspedycji karnych, dowódca machnął, nie patrząc podpis pod dokumentem pozwalającym szefowi wydziału specjalnego 2.Korpusu Kawalerii KOBERNIUKOWI rozstrzelać dziesięć dowolnie wybranych przez niego osób…” dalej autor opisuje „tryb uproszczony, „aresztowania w ekspresowym tempie”, i inne „wytyczne”, które zabraniały hamować własną inicjatywę podwładnych w mordowaniu bez rozkazu „wrogów ludu” polskich oficerów i żołnierzy, oraz zwykłych obywateli „kułackiego pochodzenia”. Polecam Panu Panie Tadeuszu tą lekturę. Zresztą Rosjan, lub rosyjskojęzycznych autorów, którzy piszą o tych i innych niechlubnych działaniach swojej jak Pan to nazywa „wyzwolicielskiej armii” nie tylko w Polsce jest więcej.
      Co do zacietrzewienia generała Władysława ANDERSA to z poglądem Pana nie mogę się zgodzić. Dziś powszechnie znanym faktem jest obłudne działanie rządu Sowieckiego, który robił wszystko aby Polacy – ci z nich co przeżyli zsyłkę – jak najszybciej wyginęli. Sowieci próbowali wiec wymóc na dowództwie formującej się na „Nieludzkiej Ziemi” armii polskiej decyzję by ta wchodziła do walk na froncie w małych grupach, potem by pewnie ogłosili że Polacy nic nie zrobili dla obrony terytorium sowieckiego. Brak zaufania ze strony dowództwa Wojska Polskiego w sowietach do władz ZSRS, jest zrozumiały zwłaszcza w świetle chronicznego braku w ewidencji około 15 tysięcy oficerów, o których powiedział do generała Władysława ANDERSA towarzysz J.W. STALIN że „…pewnie uciekli do Mandżurii…”, Groby ich znalazły się potem w Katyniu, Charkowie i Miednoje (do Miednoje Niemcy nigdy nie weszli, więc tam na pewno to nie oni rozstrzelali polskich oficerów). Nie będę wspominał o tym jak Sowieci ograniczali dostawy zaopatrzenia do formującej się na ich terytorium armii „klasowego wroga” (to słowa Czesława MIŁOSZA z książki „Zniewolony umysł”)
      Na temat tego kto i komu w latach 1941-1942 wchodził w „d…”, też chyba nie jest to prawdą co Pan pisze. Nie oceniam faktów brytyjskiej racji stanu i obłudnej gry jaką kartą polską prowadziło imperium brytyjskie, jego służby dyplomatyczne i wywiadowcze, oraz sztab imperialny. Nie o tym rozmawiamy.
      Pozdrawiam Andrzej M.

      • Dopiero dzisiaj, dzięki informacji pani z sekretariatu Szkoły Podstawowej, „odkryłem” niniejszą stronę o Skomielnej Białej – portal p. Tadeusza jest mi bowiem znany od paru lat i nawet nie spodziewałem się istnienia innego, dotyczącego tej miejscowości.
        Tytułem komentarza: Zgrabne określenie tego, co wydarzyło się w 1945 r. budzi dzisiaj spore emocje. W owym czasie było to niewątpliwie wyzwolenie spod okupacji niemieckiej. Problem polega na tym, że biorąc pod uwagę słownikowe znaczenie terminu „wyzwolenie” i to, co działo się na terenach opanowanych przez wojska sowieckie, teoretycznie nie powinno się tych wydarzeń nazywać wyzwoleniem. W takiej linii opowiadają się dzisiaj m.in. historycy z IPN.
        Według mnie było to takie wyzwolenie, które jednak nie przyniosło wolności.
        Poprzednie zdanie zawiera to oczywistą sprzeczność, niemniej trudno znaleźć coś rozsądnego w zamian, adekwatnego do sytuacji wojskowo-politycznej z 1944-45 r. Próbuje się nazywać to „wkroczeniem Armii Czerwonej”, który to termin jest dla mnie o tyle zabawny, że Armia Czerwona wcale nie „wkraczała” tylko jak najbardziej walczyła i zdobywała (czasami także traciła) teren. Uważam więc, że słownikowa definicja terminu „wyzwolenie” po prostu do sytuacji nie dorosła, chociaż w kontekście końca okupacji niemieckiej jest w tym momencie sformułowaniem najwłaściwszym. Niemniej, aby oddać całokształt wydarzeń przed i po zajęciu tych terenów przez sowietów, należy zaproponować nowy termin – ale nad tym niech się już profesorowie pogłowią.
        Potępiam również wszelakie zbrodnie wojenne – niemniej kiedy wspomnę o setkach tysięcy żołnierzy sowieckich zagłodzonych od 1941 r. w obozach jenieckich przez Niemców, czy wszelkie (obustronne) okropieństwa frontu wschodniego, to mogę sobie wyobrazić poziom nienawiści – nie usprawiedliwiający, ale pozwalający inaczej spojrzeć na incydent zamordowania dwóch żołnierzy Wehrmachtu schwytanych w Skomielnej. Co mogę powiedzieć – wybrali zły moment i złą taktykę przetrwania; w łagrze mieliby przynajmniej szansę. Co ciekawe, znane są odpisy z ich nieśmiertelników i być może kiedyś poznamy ich nazwiska. Nie będzie to możliwe z trzecim żołnierzem niemieckim, którego zwłoki znaleziono w lesie na Luboniu w lutym 1945 r.
        Dodam jeszcze, że terminów „sowiecki” i „radziecki” osobiście używam zamiennie, bo w gruncie rzeczy oznaczają to samo (niektórzy przyjmują, że „sowiecki” ma wydźwięk pejoratywny). Tępię także bezlitośnie wszelkie zamiany Niemców na „hitlerowców” czy „nazistów” – wojnę zaczęły Niemcy jako kraj i naród, więc oni za nią odpowiadają. Do tego worka wrzucam również Austriaków („wschodnich Niemców” – nie mylić z b. NRD), którzy po 1945 r. po prostu delikatnie się od Niemców odpięli i umyli ręce wobec zbrodnie tychże. Warto wspomnieć w tym miejscu, że południe Polski zajmowały w dużej mierze jednostki austriackie bądź z dużym odsetkiem Austriaków. To głównie Austriacy są wśród poległych na naszych terenach oraz głównie Austriacy odpowiadają za zbrodnie wojenne. Dowód? Proszę bardzo: w walkach o Skomielną Białą zginęli trzej żołnierze niemieccy, którzy byli pochowani przy kościele w Rabce. Miejsca ich urodzenia to 1) Wiedeń, 2) Wiedeń oraz 3) Löbnitz w Saksonii.
        2. Dywizja Górska, która dokonała pacyfikacji Świniarska, 3. Dywizja Górska, której żołnierze wymordowali górali koło Szczyrzyca – do dywizje austriackie. 4. Dywizja Lekka, której wojska zdobyły Skomielną Białą paląc i mordując cywilów, to do 1938 r. Dywizja Szybka austriackiej Bundesheer. Połowicznie austriacka była 2. „wiedeńska” Dywizja Pancerna, której żołnierze popisali się strzelaniem do cywilów w Stróży. Przykłady możnaby mnożyć. Ot, taka niemiecka kultura.

        Komentarz do personaliów poległych żołnierzy polskich dodam pod artykułem o 3 września (opowieść 5).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s